poniedziałek, 27 października 2014

Seven

Od Dawida dostałam tylko filmik z jego reakcją. Była ona jak zawsze, głupia, ale w jego przypadku ja już chyba się niczemu nie zdziwię. Wracając do pokoju to na dwie ściany wybrałam ‘twórczy fiolet’ a na kolejne 2 ‘spokojne myśli’, kiedy wybierałam te kolory, naszła mnie pewna myśl: kto wymyśla te nazwy lol, przecież one z tymi kolorami to pasują to siebie jak dupa do wiadra, więc seriooo???

Wakacje mijały, dawno nie miałam tak fantastycznych wakacji, może właśnie dlatego jak zamieszkałam sama to zaczęłam doceniać jak bardzo tęskniłam za domem i wszystkim dookoła. Poprawiłam swoje kontakty z Karolem i Meg, a jeszcze bardziej zbliżyłam się  z Łukaszem, każdy wyjazd czy to na imprezę, czy po prostu o tak o, spędzaliśmy razem, zapisaliśmy się nawet na tenisa i nawet trochę zaczęliśmy to ogarniać. Dawid był w ciągłych podróżach, na meczach i wgl, jakoś nie za bardzo mieliśmy czas dla siebie. Liga Światowa nie wyszła jakoś genialnie, ale każdy kto coś wie na temat siatkówki to wie, ze lś to dopiero taki trening przed mistrzostwami. Ojj tak, mistrzostwa zbliżają się w zawrotnym tempie, Polsat, też dał popis swoich możliwości, Internauci odpowiedzieli od razu. Ja swoje trzy grosze też do tego dołożyłam, w sensie takim, że też wypowiedziałam się. (Jebać Polsat) i tyle w temacie, płatne strefy kibica to tez jakaś paranoja... . Pewnego wieczora zostałam oświecona przez tatę, że niepotrzebnie kupiłam bilety na Memoriał, bo on sam chciał zrobić mi niespodziankę i kupił w vipowskiej strefie. Usłyszawszy to wyściskałam go za wszystkie czasy i od razu napisałam Dawidowi: „ lol bd na Memoriale w Krakowie i to na vipach” jak zawsze musiałam długo czekać na odpowiedz, ale akurat do tego to też zdążyłam się przyzwyczaić. Czasem jak do niego zdzwoniłam to wysnułam stwierdzenie, że już szybciej to do prezydenta się dodzwonię, niż do niego. W tym  czasie poruszyłam też temat MŚ i mojego udziału w tym przedsięwzięciu. Oczywiście ograniczało by się ono tylko do pstryknięciu paru fotek i… to by było na tyle. Mój tata tylko ruszył dziwnie brawami i powiedział, że się zastanowi. Czyli i tak pewni ulegnie swojej córci.

O jejku, jejku, czas leciał nieubłagalnie, nawet nie wiem gdzie powiedziały się już te dwa miechy wakacji, za tydzień Memoriał, Dawid przyjeżdża do domu, czyli pewnie też wpadanie do mnie, a ja już się postaram aby dobrze się zabawił i w ogóle, trzeba mu jakoś mózg wyłączyć jak na ten tydzień, bo potem to już cały czas tylko koncentracja i treningi. Umówiliśmy się, że pobędzie w domu rodzinnym jakieś trzy dni i wpada do mnie, oczywiście to nie wyszło, bo jak przyjechał to był w domu kilkanaście godzin a potem wbił do mnie i razem jak za starych dobrych czasów byliśmy znowu starą dobrą ekipą. Jako, że była świetna pogoda i  dopiero około osiemnastej było trochę chłodniej, stwierdziliśmy, że pokażemy mu, jak gramy w tenisa. Pojechaliśmy na dwa samochody, ja z Łukaszem a Karol z Dawidem. Na orliku jak to zwykle było o tej porze, ludzi jak „mrówków”, ale nasz spryt polegał na tym, ze mieliśmy rezerwację, fuck yeahhh. Może nasza gra nie wyglądała zbyt dobrze, ale chłopaki musieli jakoś rozluźnić atmosferę, bo trochę się spięliśmy, ponieważ bardzo nam zależało, żeby zaszpanować, bo kiedy tylko gadałam z Dawidem musiała się chwalić jako to my nie gramy, a teraz oczywiście, wyjdzie jak zawsze…
- No to proszę, możecie się zaprezentować – powiedział z wielkim bananaem na twarzy
- Wątpisz w nasze zdolności? – odparłam od razu
- No raczej tak, hahahah, nie no tak na serio to patrzcie, całe moje życie kreci się wkoło sportu, niby miałem grać w kosza, a gram w siatkę, kto wie może przerzucę się na tenisa ooo – pstryknął palcami – ciekawe co na to resovia i reprezentacja
- OOOO nie, co to, to nie, veto – wybuchał śmiechem
Kiedy już się w miarę ogarnęliśmy się, na kort weszłam ja, a po przeciwnej stronie Karol. Musze przyznać, że miał bardzo mocne zagrywki i  niestety pierwszego gema przewaliłam i to dość mocno, więc nie będę się zgłębiać bardziej w ten temat. Ostatecznie przegrałam 7:5 i niestety musiałam uznać wyższość Karola. Następnie grali Dawid z Łukaszem. Nie ograli oni jednak na punkty, bo jak to Dawid stwierdził „trzyma pierwszy raz rakietę, więc prosi o nieskompromitowanie go od razu” grali nawet nieźle, ale szału to tam nie było. Kiedy sobie graliśmy w debla, zaczął się mecz osiedlowej ligi, jednak Karol nie grał, bo miał kontuzję. A my zakończyliśmy naszą „grę” i poszliśmy na trybuny kibicować. Większość chłopaków znałam, bo albo chodziłam z nimi do szkoły, albo byli to znajomi Dawida, Karola albo Łukasza. Po zakończonych wszystkich meczach, siedzieliśmy na trybunach i gadaliśmy wspominając dawne dobre czasy. Na koniec oczywiście strzeliliśmy sobie #selfie, ale chłopaki stwierdzili, że #selfie jest już passe i trzeba wymyślić coś innego, wpadli więc na pomysł, że ustawią się w bramce a mnie będą trzymać poziomo na rękach (lol). Na początku się nie zgodziłam, bo bałam się, ze mnie upuszczą, czy coś w tym stylu, ale ostatecznie mnie przekupili. Zaoferowali  mi darmowe drinki i shoty na dzisiejszej imprezie.
- Okej, fota zrobiona, leciii już na fejsa
- No tylko proszę mnie tam oznaczyć, bo wyszedłem nadzwyczaj ładnie – rzucił Kacper (kolega z liceum)
- Spoczkoo, a teraz proszę bardzo organizujemy dzisiejszą imprezę
- No to ja proponuję Live – powiedział Karol
No i taj już zostało, porozjeżdżaliśmy się do domów aby się ogarnąć, była dwudziesta, a gotowa miałam być na dwudziestą pierwsza. Szybki prysznic, włosy jak zwykle proste, bo z mich włosów prostych jak drut nic za bardzo nie da się zrobić. Makijaż standard: podkład, bronzer, puder, kreski i tusz, ot cały mój ‘mejkap’. Największy problem zawsze oczywiście był z ubraniami. Ostatecznie zdecydowałam się na sukienkę, lol ja i sukienka jak to dziwnie brzmi i buty zwykłe czółenka. Jako, że miałam jeszcze 2 min, do wyjścia, zabrałam torebkę, powrzucałam tam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z domu. Zobaczyłam samochód Karola pod moim domem i wsiadłam do środka
- SIema, Karolku mój drogi, zawsze byłeś moim kompanem do picia, a teraz co za kierowcę robisz?
- Jakoś tak wyszło, to tak jak zawsze pod żabkę najpierw?
- No tak, w końcu trzeba opić mój drugi zaliczony rok. A gdzie reszta? – ogarnęłam, że nie ma Łukasza i Dawida
- No oni jadą Sylwka ( kolega z pracy Łukasza) samochodem, a my jedziemy po Łukasza.
Jak już wszystkich pozbieraliśmy, spotkaliśmy się pod żabka i poszłam kupić 0,7 bo oni to się chyba zgadali, że przyjadą na tyle samochodów i nikt nie będzie ze mną pił. Przed klubem walnęliśmy sobie po 3 kielonki w samochodzie i w znakomitych nastrojach wbiliśmy do klubu. W klubie od razu z Kacprem zaczęłam wywijać na parkiecie, zawsze bardzo dobrze nam się tańczyło razem i tak tez było teraz. Około pierwszej, kiedy siedzieliśmy sobie w loży, wpadł Dawid:
- Ejjj robimy ewakuację
- Co? Dlaczego?
- Ludzie mnie rozpoznają cały czas i na kolejkę do baru ciągną, coś mi się wydaje, że mogę tego nie wytrzymać hahahahaha
- Oj to siądź tutaj i z nami się napij – ciągnął Kacper
- Właśnie nie wypiłeś jeszcze za mój drugi rok na polibudzie!  - wtrąciłam
- No tobie nigdy nie odmówię – i następna kolejka poszła
- No to jak mamy iść stąd, to mam pomysła na lepszą imprezę – powiedział Karol
- Jaki, u was w garażu? – powiedział z bananem na twarzy Sylwek
- Nieee dziś, hhahahah ale co powiecie na rundkę nocnym*?
- O kurde kiedy ja jechałam jakimkolwiek autobusem, okej ja jestem za  - rzuciłam
- No to się zmywamy
Wyszliśmy i tekst, który poleciał w moją stronę z ust Łukasza mnie powalił. Fakt, że w kubie jak to w klubie, było ciemno, ale nie, aż tak żeby nic nie widzieć. Właśnie kiedy staliśmy na przystanku czekając na N2 Łukasz trochę już podpiwszy, rzucił w moją stronę:
- Moniś, coś ty taka wystrojona jak przyczepa na otwarcie festynu – o jak to usłyszałam, wbiło mnie w ziemię, stwierdziłam, że tez mu jakoś pocisnę, więc wytoczyłam ciężkie działa
- Serio?! A tak w ogóle Łukasz jak patrzę na twój dzisiejszy dobór ubrań pod względem kolorystycznym to mam ochotę wysłać sms’a „pomagam”!
Na moja odpowiedz reszta zaczęła buczeć i się śmiać, więc Łukaszowi nic innego nie pozostało jak zamknięcie się. Impreza w N2 jak zawsze przednia i na bogato, kierowca był młody więc na prośbę ludzi włączył Vox’a, akurat leciał PP ‘skok w bok’. Ostatnia taka moja impreza była chyba po maturze. Do domu wróciłam, prawie o własnych nogach, nie to żebym się schlała jak głupia, po prostu zostałam odprowadzona. Ostatkami sił zbyłam makijaż i padłam na łóżko.


Dzień gonił dzień i już jutro mieliśmy jechać na Memoriał do Krakowa. W tym roku najbardziej jestem ciekawa meczu z Rosją, boje się tego spotkania, ale nie z powodu wyniku, ale z zupełnie innej strony. W czwartek 15 sierpnia wyruszyliśmy z domu ok. 11, jako, że droga miała nam zająć ok4h. Wyjechaliśmy niestety bez mamy, powód jest prosty: nie lubi siatkówki. Da fakk jak można nie lubić siatkówki. Przecież to taki piękny sport. Całą drogę gadałam z tatą na różne tematy, na każdy temat potrafił przedstawić swoje zdanie i właśnie m.in. za to go tak bardzo kochałam. Hotel mieliśmy jakieś 10 min. spacerkiem do Areny Kraków. Uwielbiam spać w hotelach, są (a przynajmniej wydają się) takie czyste i świeże. Już rozpakowani i najedzeni stwierdziliśmy, że idziemy na spacer, jako że była świetna pogoda postawiłam na krótkie spodenki i bluzkę z rękawem. Tak taka jest  moja logika, jest ciepło ale wietrznie, więc wolę jak mi wieje po nogach niż po rękach. Po 2h spacerowania, poszliśmy na kolacje do restauracji, dość eleganckiej, więc chyba dlatego ludzie tak krzywo patrzyli  na mnie ,bo byłam szortach i nikach, ale do dziwnego patrzenia na mnie, już się przyzwyczaiłam. Około 22 poszłam spać niestety miałam pojedynczy pokój i się trochę cykałam, sama nie wiem czego. Nie mogłam spać, wyszłam na balkon i zadzwoniłam do Dawida, odebrał jakiś dziwnie ożywiony.
- Siema yyyy nie wiem czy chce wiedzieć, coś ty taki wesolutki…
- Siemaaa, a wiesz yy no prysznic brałem
- No tak jak zawsze
- No nie wiem o co Ci chodzi teraz. – jestem prawie pewna, że zrobił minę ( coś w tym stylu)
- Nic, dzwonie bo spać nie mogę i chce Ci powiedzieć, że jesteście najlepsi i teraz powiem to co zawsze Ci mówię przed meczami, jakimikolwiek.
- No to powiedz to jeszcze raz, no bo wiesz… tak jak ci to zawsze mówiłem, tak wiesz wali w serce ten teks, niby prosty ale taki waleczny haha
-WOW jakby nie walił to bym tego nie mówiła. Tak więc, nawet jak Ci 5 atak nie wyjdzie to wyłączasz totalnie głowę, śpiewasz pod nosem Mazurka i grasz dalej. CZAISZ? – krzyknęłam
- Czajeee, kurde ile lat temu to wymyśliłaś?
- A ja wiem, jak pierwszy raz chyba miałeś grać w reprezentacji.
- Dzięki Yeti
- Sam jesteś Yeti, baranie
- No chyba ty – jako najlepszy pocisk
- Dlaczego nasze rozmowy, muszą się zawsze schodzić do takiego poziomu.
- Bo to my – o to, to dokładnie, trafił w sedno
- Idę spać, może teraz uda mi się zasnąć…
- A co cały czas myślisz jak to będzie jak spotkasz tego goryla?
- Weź, nie mów tak na niego on jest, był i będzie…..

_____________________________
trololo, ludzieeeee, błagam o komentarze, po wyświetleniach widać, że jest już was spore grono, a komentarze to co????? Serio jak nie będzie symbolicznych 3 kom to nw kiedy pojawi się następny, a tak to może i w przeciągu kilku dni,
Pozdrawiam xoxox :D 

piątek, 17 października 2014

Six

Sms od Łukasza „ pewnie nie chce ci się iść ze mną gdzieś na miasto?”, po głębszej chwili zastanowienia stwierdziłam, że w sumie to nie jest taki zły pomysł i mogłabym  z nim gdzieś wyjść, więc odpisałam krótko: „ nic chce mi się ale mogę iść, gdzie i za ile i czy musze się malować?” , wstałam z łózka i zaczęłam rozglądać się za jakimiś ubraniami, wyjęłam z walizki parę czarnych rurek i wybrałam do tego czarną koszulę, usłyszałam dźwięk sms i przeczytałam „ hmmm no nw, kebab? A jak sb chcesz i tak pewnie się pomalujesz, za 40 min bd u cb ok?” O kurde, ale mi się właśnie kebaba zachciało „oksii, czyli mam się nie stroić za bardzo? :D” on odpisał: „ raczej chyba nie, ale i tak pewnie będziesz najlepiej ubraną osobą tam hyhyh :D” Już nic nie odpisałam tylko koszulę zmieniłam na bluzę i poszłam do łazienki się pomalować, bo jednak pomalowana czuję się pewniej. Makijaż taki jak zawsze czyli podkład, trochę bronzera, kreski (czyli nieodłączny element mojego look’u, jeśli wgl. można nazwać to co mam na twarzy look’iem) i tusz, wyrobiłam się w 25 min, zeszłam na dół by oświadczyć, że wychodzę i znów się zaczęło:
- Dopiero przyjechałaś, już znowu jedziesz?
- Właśnie ojciec ma racje
- No jedziemy z Łukaszem tak tylko o tak o na kebaba, jak wrócę to będę. – zabrałam jeszcze torebkę z najpotrzebniejszymi rzeczami i założyłam moje ulubione nike. Wyszłam przed dom, poczekałam jakeś 3 min i już ciemne Audi podjechało, uchylił okno i zapytał: „ a pani to na co czeka, zapraszam” uśmiechnęłam się tylko od ucha do ucha i tak właśnie w takie atmosferze jechaliśmy w kierunku Krakowskiego Przedmieścia i Starego Miasta. Dużo rozmawialiśmy o naszej przeszłości, jeśli chodzi  o kebeba wybraliśmy, naszą stała miejscówkę, jeszcze pokochaną za czasów mojego liceum czyli „Habibi”
- OMG jak mi tego brakowało hahaha – powiedziałam po pierwszym gryzie
- No i po ci CI było wyjeżdżać, tam takiego kebaba nie masz.
- Wiesz co, kiedyś byłam i stwierdziłam, że nawet nie był zły, tylko miał bardzo mało mięsa a tak to nawet spoko, ale tuta to co innego , tu to tak wiesz na bogataości hahah
- A teraz tak na serio, jak Ci tam jest, tak daleko, beze mnie? – poruszył śmiesznie brwiami
- Oj na początku, było ciężko, chociaż ty wiesz to najlepiej, bo ty mi mega na początku pomogłeś, potem już się przyzwyczaiłam i w sumie drugi rok był dla mnie pestką w porównaniu z pierwszym, także wiesz już jest spoko.
- A Dawid?
- On jest zupełnie inny, niż ja, on zaaklimatyzował się od razu, może dlatego, że nie ma prawie w ogóle czasu wolnego, bo biega 2 razu dziennie treningi, to on nie miał czasu myśleć o tym, ż jest tak daleko od domu.
- No ale jestem z ciebie taki dumny, że wiesz, że wytrzymałaś, to teraz już górki prawie.
- Noo kurde, bliżej niż dalej.
No i oto cały Łukasz, potrafi słuchać i właśnie to w nim uwielbiam. Najedzeni wyszliśmy na zewnątrz lokalu i byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni atmosferą, ludźmi i temperaturą, postanowiliśmy jeszcze przejść się na Stare Miasto, kiedy usiedliśmy na jednym z murków i rozdzwonił się mój telefon, wyjęłam go z torebki i zobaczyłam video połączenie od Dawida
- haha patrz kto dzwoni – pokazałam wyświetlacz Łukaszowi
- O jak miło, hahahaha
- No słucham moja panno, dlaczego nie zadzwoniłaś, że dojechałaś? Miałaś zadzwonić! – zrobił minę złego ojca
- A to przez niego! – skierowałam ekran na Łukasza
- No proszę, jak się państwo bawi, no wiesz co? Też chce do was – uśmiechnął się Dawid
- To zapraszamy – dodał Łukasz
- A tak na serio to co ty robisz tak sam po ciemku tam?
- No czekam na chłopaków bo jedziemy do Spały wbijaj kiedyś.
- Jakoś nie widzi mi się jeździć co drugi dzień na drugi koniec polski, więc wiesz, nie mówię nie, ale też nie powiem, że już zadzieram kiece i lecę.
- Ty nie chodzisz w kiecach hahaha – po słowach Dawida, wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- LOL co ty nie powiesz, ciekawe czyja to wina? – zapytałam
- Tak wiemy, nasza – Łukasz wskazał na Dawida
- Z kim ja pracuję? – to było oczywiście pytanie retoryczne, bo żyje wśród debili
- To my się pytamy hahahahahahah – aha czyli nasze standardowe riposty
- E Dawid, ktoś się tam za tobą czai - tak jak powiedziałam, tak tez osoba z tyłu chyba to usłyszała i wybuchła niepochamowanym śmiechem, a ten śmiech zdradził tożsamość tej oto osoby, był to nie to inny jak Fabian. Podszedł i przywitał się:
- Siemaaa, dawno się nie widzieliśmy hahaha
- No jakieś – spojrzałam na zegarek – 7 godzin hyhy, a to jest Łukasz – wskazałam na niego ręką, i można powiedzieć, że ich zapoznałam.
- No to trzymaj się tam Dawidos i wiesz… bierz przykład ze mnie i wracaj do domu.
- Wiem, czym prędzej czyli zapewne ja 2 miechy.
- Oj nie pierdziel, tylko wracaj i już! I proszę ładnie tam grać! – krzyknęłam wręcz prawie
- Postaram się, zawsze i wszędzie paaaaa
- No papatki
I tak oto zakończyliśmy naszą przypadkową konwersację, pochodziliśmy jeszcze trochę po Lublinie i wykończona wróciłam do domu, spojrzałam tylko na zegarek i załamałam się, kurde ja to mam zawsze problemy z godziną, była 2:47 lol, a miałam się wyspać i wgl a teraz pewnie będę spała do 8 i się nie wyśpię bo zapewne ktoś mnie obudzi, szybko się ogarnęłam i poszłam spać. Kiedy się obudziłam uświadomiłam sobie jaki mój mózg jest głupi, no bo kto normalny ma sny, że jedzie samochodem pod wodą…no kto?! Nie myśląc już, o moich dziwnych snach, wzięłam telefon do ręki o zobaczyłam, że jest 9:40 eee to i tak dobrze, że już się obudziłam bo z natury jestem strasznym śpiochem. Wstałam, ogarnęłam się, zjadłam kanapki i zdziwiłam się bo nikogo nie było w domu, jeśli chodzi o tatę to wiedziałam, że jest w pracy, ale gdzie reszta. Wzięłam telefon i napisałam do mamy sms „gdzie ty jesteś?” po jakichś 5min dostałam odpowiedz „ zawiozłam Zuze do przedszkola i pojechałam na zakupy, stoję w korkach”  aha czyli jeszcze jakieś 30 min, a potem się zacznie przesłuchanie, czyli mam jej streścić cały rok  w trzech zdaniach. Razem z kubkiem herbaty usiadłam na kanapie i włączyłam tv w DD TVN akurat leciał reportaż o zbliżającym się siatkarskim mundialu i o aktualnym nożnym. Ten drugi oglądam, lecz jakoś tak z dystansem, ale za to na pierwszy czekam z ogromną niecierpliwością. Poszperałam w necie i kupiłam bilety na Memoriał w Krakowie, niestety chciałam tez kupić bilety na LŚ, ale wszystkie rozeszły się w szybkim tempie. Zajrzałam jeszcze na stronę mego II ukochanego klubu czyli Vive Targi Kielce, gdzie gra nasz doby kolega. Mój tata jest jednym z prezesów w tamtejszym klubie więc o bilety itp. nie muszę się martwić. I tak zleciała mi prawie godzina, mama wróciła i przyniosła mi ‘baniaczek’ z dziwną substancją w środku
- Co to? – zapytałam
- Gładź – odpowiedziała mama ze stoickim spokojem, kiedy ja mało co nie wybuchłam, bo wiedziałam co się szykuje.
- Ale ja nie chcę malować, malowałam w Rzeszowie i to mi wystarczy – powiedziałam zirytowana
- Oj tylko twój pokój sobie machniesz, a poza tym to w Rzeszowie to ekipa malowała – kurde myślałam, że zapomniała!
- Ale nie mam farby wybranej – szukałam drogi ucieczki na wszystkie strony, bo strasznie mi się nie chciało tego robić
- Dlatego koło 13 pojedziesz po Zuzę i przy okazji pojedziesz kupić farbę.
- Muszę? – zaczęłam się poddawać pomału
- Tak, bo już nie mogę patrzeć na ten pudrowy róż z najsmutniejszym niebieskim
- Oj nie ma tragedii jeszcze…
- Właśnie jest, weź idź tam powywalaj rzeczy co są ci niepotrzebne i w ogóle, idź!
No i niestety zostałam zmuszona do pomalowania pokoju, jako że pogoda była genialna otworzyłam balkon, włączyłam radio i zaczęłam wyrzucać niepotrzebne rzeczy, nie było ich dużo bo większość i tak została w Rzeszowie, dlatego nie zajęło mi to długo, szafki i łóżko przeciągnęłam na środek pokoju i na wszystko zarzuciłam folię. Jednak musiałam się na chwilę zatrzymać i zajrzeć do mojego ulubionego albumu na zdjęcia. Były tam fotografie z mojego przedziału wiekowego mniej więcej jakieś 5-6 lat, mega się ucieszyłam kiedy zobaczyłam te zdjęcia bo zaczęły mi się przypominać dziwne i zarazem śmieszne sytuacje. Kiedy miałam już odłożyć album, wypadła z niego kartka, rozłożyłam ją i zaniemówiłam. Był to nasz „Kodeks prawdziwych przyjaciół na zawsze” hahaha mega się uśmiałam jak to czytałam, pamiętam to jak dziś, chłopaki zmusili mnie żebym to pisała, bo teoretycznie miałam najładniejszy charakter pisma, może to i prawda, ale ortografią to raczej nie grzeszyłam. Szybko zrobiłam zdjęcie i wysłałam Dawidowi, Łukaszowi i Karolowi. Od dwóch ostatnich dostałam tylko odpowiedzi w stylu ‘WFT?!  Skąd to masz?’,  aaa od Dawida dostałam…



________________________________
trlololo zjebałam :/
najdłuższyyyyy, proszę o komentarzeeeee
przepraszam za nieobecność ale wiadomo szkoła itp.
pozdrawiam :D

niedziela, 12 października 2014

infooo

Matko kochana, ledwo zaczęłam a już taka wielka przerwa a wszystko to spowodowane jest oczywiście naszą kochaną szkołą, a raczej moim profilem MAT GEO POZDRAWIA  także tak piszę 6 ale idzie mi to jak krew z nosa, mam głowę pełną pomysłów ale za nic nie mogę przelać tego na kompa, mam nadzieję, że jakoś stanę na wysokości zadania i wszystko wróci do normy :D 3majcie się !

niedziela, 28 września 2014

Five

Taaaaak, to było on, te jego oczy, które ciągle były dla mnie jedna wiek zagadką i ten uśmiech gdy nasze spojrzenia się spotkały wszystkio wróciło, dosłownie wszystko. Nasze lata przyjaźni, tyle zabaw, tyle przypałów i nie jedna bardzo alkoholowa impreza. Zaparkowałam i wyszłam z samochodu, on stanął obok i szeroko się uśmiechną wysiadając z auta.
- Cześć młoda!
- Już nie taka młoda… a ty co wielki mechanik, coś mu się tłucze i do swojego mistrza przybywa?
- Człowiek uczy się całe życie.  – i właśnie wybuchliśmy śmiechem bo zawsze jakoś sobie jak jeździliśmy, po naszych baniach.  – a tak w ogóle kiedy przyjechałaś?
 - Teraz, właśnie wracam do domu zaraz, dawno mnie nie było.
 - aaa widziałem tam nowe znajomości i te sprawy
Na to nic nie powiedziałam, tylko zrobiłam dziwną minę w stylu WTF???
- No tam siatkarze te sprawyyyy
- A tooo, to przez Dawida
- Ej a my to co, już nie przyjdziecie tutaj? – krzyknął wujek a ja dopiero teraz zorientowałam się, że cały czas stoimy koło samochodów, jakieś 20/30m od wszystkich domowników. Po tych słowach ruszyliśmy do reszty, kiedy już byliśmy na miejscu, Łukasz przywitał się ładnie ze wszystkimi i razem z wujkiem poszli naprawiać wózek. Ja pogadałam jeszcze trochę z ciocią i babcią i po 15 min. Już chciałam odjeżdżać, pożegnałam się ze wszystkimi i kiedy miałam mijałam już bramę, dostałam sms’s „ Musimy się spotkać i nadrobić wszystko :D ‘’- sms od Łukasza, obejrzałam się w jego stronę i tylko się uśmiechnęłam sama do siebie.  Ruszyłam już bardzo dobrze znanymi mi drogami w stronę domu, przejechałam tak można powiedzieć trochę okrężną drogą bo chciałam zobaczyć jak zmieniło się wszystko, zobaczyłam podstawówkę i zamurowało mnie, nowe parkingi, plac zabaw, orlik kurde jednak trochę się pozmieniało, coraz starsza się robię hahah, ale dowaliłam, ale z drugie strony w gimnazjum wyglądałam bardzo „doroślej” od wszystkich, może było to spowodowane moim wzrostem, albo wyglądem, bo od chyba 3 gim. malowałam sobie kreskę eyelinerem. Właśnie nad takimi rozmyślaniami minęła mi dalsza droga. Wjeżdżając na moje osiedle od razu zobaczyłam siostrę Łukasza – Meg ( Magda) jest ode mnie 2 lata młodsza, od Łukasza i Dawida 6.
- Meg! – krzyknęłam przez okno, ona siedziała zamyślona na przystanku, leniwie podniosła wzrok i szczenna jej opadła bo nie widziałyśmy się jakieś 2 lata, oczywiście gadałyśmy bardzo często, czy przez fejsa, gadulca albo skypa. Magda mieszkała 2 lata w Anglii i tam pracowała, dlatego bardzo trudno było nam się zgrać by się spotkać. Stanęłam samochodem na czyimś wjeździe i podeszłam do niej.
- Weź zamknij usta bo Ci mucha wpadnie
- Ledwo przyjechała, a już mi ciśnie hahaha
- Nie pierdziel, chodź tu – wpadłyśmy sobie w ramiona i mocno się przytuliłyśmy.
- Co to za okazja, że przyjechałaś?
- No wreszcie mam czas i  stwierdziłam, że dawni mnie nie było wiec zamierzam tu siedzieć do końca wakacji.
- A już myślałam, że za 3 dni jedziesz z powrotem.
- Nie no ja już wiesz, wyrosłam z tego powracania na kilka dni, już mieszkam tam 2 lata, także wiesz, już się zaaklimatyzowałam, Dawid mi sporo pomógł na początku. A tak w ogóle, gdzie jedziesz?
- Na ligę, kibicować Karolowi.
- No wiedziałam, po prostu wiedziałam.
- Ale co?
- No nie mów, że nic was nie łączy ani nic, bo tak nie jest, ja to wiem i tak samo ty, więc proszę mi tu wszystko ładnie pięknie powiedzieć, bo i tak się dowiem sama prędzej czy później.
- To chyba jednak później, bo mój autobus jedzie.
- Musimy się spotkać
- Jakoś się zgadamy potem, paaa
I tyle ją widzieli, wsiadła do 55* i odjechała, a ja wsiadłam do samochodu i już po 3 min widziałam, mój dom, matko jak się stęskniłam. Brama była otwarta więc bardzo szybko znalazłam się na podwórku i szybkim krokiem weszłam do domu.
- Cześć – wydarłam się na cały dom i od razy przybiegła do mnie Zuza
- Moniii jak ja się stęskniłam, co ty tu robisz? – spytała z chyba łzami w oczach Zuzanna.
- Właśnie? – dołączyła się mama z ciastem na pizzę w rękach.
- O jak mnie miło witacie haha a tak na serio to przyjechałam na wakacje.
- Ale, że tak na dłużej? – zapytała mama
- No miałam taki zamiar, ale mogę wracać jak wam tu nie pasuję – zaśmiałam się
- Nie ja już nigdzie cię nie puszczę – przytuliła się do mnie Zuza.
- Czyli co mogę zostać?
- Weź ty się Monika czasem ogarnij, dobrze? – zapytała mama na co ja odpowiedziałam tylko śmiechem. Poszłam do samochodu, wytargałam z bagażnika wszystkie walizki i wciągnęłam je na piętro do mojego pokoju. Około 18 z pracy przyjechał tata, akurat nie był taki zdziwiony jak mama z Zuzą, pewnie już do niego zadzwoniła i mu wszystko powiedziała. Kiedy razem z Zuzą bawiłyśmy się przypomniało mi się, że przecież kupiłam jej misia, kazałam by ta poszła domu bo już mi się nie chce nic robić, szybko złapałam misia i zaniosłam do niej do pokoju. Jej wzrok kiedy tylko go ujrzała mówił sam za siebie, matko jak mi jej brakowało. Wy przytulała mnie chyba za wszystkie czasy. Poszłam pooglądać tv i ok 20 poszłam pod prysznic, kiedy już miała się kłaść spać, dostałam sms’a…






_____________________________________
LOOOOOOLLL POLSKA MISTRZEM ŚWIATA
Wygraliśmy z Niemcami w eliminacjach do ME w koszykówkę.
Wygraliśmy z Niemcami w eliminacjach do MŚ w piłkę ręczną.
Wygraliśmy z Niemcami półfinał MŚ w siatkę.
No to zobaczymy kto spierdoli to w październiku...
rozdział taki sobie, szału ni ma, ale wkrótce nowi bohaterowie i akcjaaaaa
:D czekam na komentarze
J

niedziela, 21 września 2014

Four

Popatrzył mi prosto w oczy i znowu miałam atak gęsiej skórki, nie mogłam jeszcze określić dlaczego tak reaguje, na szczęście on przerwał to moje rozmyślanie
- Co ty tutaj robisz?
- No przyszłam, żeby otworzyć Ci drzwi bo wczoraj padłeś zalany na łózko i zasnąłeś, nie chciałam Cię budzić, więc zamknęłam Cię, mówiąc krótko.
- O kurde nic nie pamiętam….co ja odwaliłem wczoraj?
Kiedy powiedział, że nic nie pamięta zdecydowałam mu nic nie mówić o wczorajszym jego zachowaniu w stosunku do mnie, wiedziałam, że ludzie po alkoholu są zdolni do wszystkiego. Dlatego odparłam po prostu:
- W sumie to nic wielkiego, tak wiesz standardowo jak to człowiek po takiej ilości
- Na pewno? – zapytał z dość niewyraźnym wyrazem twarzy
- No tak. – powiedziałam stanowczo – dobra to ja swoją robotę wykonałam, więc mogę iść – przeszłam 2 kroki ale Fabian stanął mi na drodze
- No weź, muszę Ci się jakoś odwdzięczyć za wczoraj i w ogóle, że nie zostawiłaś mojego mieszkania na pastwę losu.
- To może kiedy indziej, bo nie wiem czy wiesz, ale dziś zamierzałam jechać od domu, do którego mam dość daleko bo 2 i pół godziny, także wybacz ale chyba nie dziś
- Oj no weź godzinka w moim towarzystwie to sama przyjemność – znów spojrzał mi głęboko w czy i chyba to był jednany bodziec abym została jeszcze na godzinkę. Kurde właśnie przez tą godzinę poznałam chyba jego cały życiorys, naprawdę, ale sama też mu co nieco o sobie opowiadała, cisnęłam jeszcze kit w związku z „moim związkiem” i tak właśnie on zjadł śniadanie a ja wypiłam prawie pół litra pomarańczowego soku, który po prostu ubóstwiam. Było już ok. 14 więc postanowiłam się zbierać i standardowo pożegnałam się z nim buziakiem w policzek i tzw „misiem”. Odprowadził mnie na parking i tylko powiedział
- Jedź ostrożnie!
- Jak zawsze.
- A i widzimy się na meczu.
- Niby jakim?
-A co to mało teraz będziemy grać, do wyboru do koloru.
- No nie wiem, nie wiem, kusi mnie otwarcie Kraków Areny
- To nad czym ty się jeszcze zastanawiasz?
- No dobra zobaczy się jeszcze, paaa.
- No papa i napisz jak dojedziesz
- Okej – i tak oto miałam wyjechać koło 10 wyjechałam koło 14 czyli typowa ja. Cała droga minęła mi nawet szybko bo cały czas śpiewałam sobie różnie piosenki, moje stare ulubione hity. Jechałam tak sobie i rozmyślałam jak dzięki jednej piosence możemy zapamiętać niektóre momenty z naszego życia np. Jeden Osiem L – Jak zapomnieć  kiedy ta piosenka wyszła ja miałam 15 lat i to był taki hit, którym się wszyscy jarali a teraz słyszałam, że to „hała” jak można coś tak pięknego, coś co było pierwszym cieniem „rapu” rzuconego w moja stronę  nazwać „hałą” no sorry ale dajcie mi tu człowieka , który tak uważa to mu wszystko wytłumaczę co do „joty”. Właśnie dzięki tej piosence zaczęłam słuchać rapu i zaczęłam ogarniać o co w tym dziwnym świecie, przynajmniej takie odczucia miałam. No i jak sobie tak jechałam zdenerwowana i byłam jakieś 20 min od domu, postanowiłam odwiedzić babcię, moją i Dawida, bo moja mama i jego tata to rodzeństwo. Mieszkają razem i miałam nadzieję, że wszyscy akurat będą w domu bo bardzo dawno ich nie widziałam i się strasznie stęskniłam. Zaparkowałam przed bramą, wzięłam torebkę i jak zwykle nie musiałam wchodzić do domu bo babcia z ciocią (mamą Dawida)siedzieli na dworze. Matko jak mi ich brakowało, na serio, bardzo jesteśmy zżyci.
- Cześć!!! – krzyknęłam od razu jak wyszłam zza rogu.

- O matko Moni co ty tutaj robisz?
- A co wracam wreszcie, ile można tak siedzieć samemu, a jak już zapewne wecie, że zdałam sesję bez poprawki to wracam, bo nooooo wiadomo….
- No ale mama dziś u nas była i nic nie mówiła, ze przyjedziesz.
- No bo oni sami jeszcze nie wiedzą hahah
- A gdzie reszta, wujek i Karol
Karol to rodzony starszy barat Dawida, a mój cioteczny, jest ode mnie sześć lat starszy czyli od Dawida dwa.
- Karol jeszcze w pracy a potem ma ligę, słyszałaś, że sobie na orliku zorganizowali i starsi i młodsi grają razem?
- No coś mi się tam obiło uszy no i moim zdaniem to bardzo dobrze, jedni się od drugich uczą haha
w tym momencie z domu zaspany wyszedł wujek Robert
- No tak mi się właśnie zdawało, że słyszałem twój głos, ale myślałem, że to tylko taki piękny sen. Wydawało mi się, że moja chrześnica już o mnie zapomniała. – uśmiechną się zabójczo
- No to od teraz zarządzam, że widywać się będziemy częściej.
- A ty gdzie masz samochód – rozejrzał się i kiwnął do mnie
- Oj nie chciało mi się bramy otwierać
- To teraz pójdziesz i sobie otworzysz i wjedziesz tutaj bo zaraz ma Łukasz przyjechać, bo coś mu się w samochodzie tłucze.
- O matko…  no dobra – jeśli chodzi o tego Łukasz co myślę, tego w którym podkochiwałam się przez całe gimnazjum i nigdy mu o tym nie powiedziałam bo przecież nazwaliśmy się „trzej muszkieterowie” bo zawsze byliśmy nierozłączni. I tak oto zmierzał do samochodu wsiadłam i od razu za mną pojawiło się matowe Audii. Spojrzałam w lusterko wstecznie i mnie wmurowało.


_____________________________
OMG czy będziemy mieli złoto? Miejmy nadzieję, że tak, nie dajmy Brazylii strzelać fochów na naszym terenie. Jak dla mnie to NASI są już wygrani, przynajmniej w moich oczach i myślę, że w wielu tych którzy się widzą co oni teraz mogą przezywać. Mam nadzieję, że podobał wam się rozdział i proszę o jakikolwiek komentarz. :D

To zdjęcie wyraża więcej niż 1000 słów. Myślę, że znów na meczu się popłacze, bo w końcu takie rzeczy jak finał w którym Polska wygra (mam nadzieję) nie zdarzą się codziennie.

niedziela, 14 września 2014

Three

Weszłam do salonu i zobaczyłam na kanapach kilku siatkarzy naszej Resovi i kilku Skry, było to dla mnie mega zaskoczenie, no bo co o ni tutaj niby robią?! Przywitałam się  z Resoviakami bo ich znałam lepiej niż pozostałych. Podałam rękę, następująco: Karolowi, Andrzejowi i Facundo. Poszukałam Dawida wzrokiem i zauważyłam jak wchodzi do kuchni, pobiegłam do niego:
- Co to ma być?
- No wiem, że mieliśmy iść do klubu, ale widzisz wpadliśmy na trochę inny pomysł i tak oto wylądowaliśmy tutaj.
- No kurde, trzeba mi było powiedzieć wcześniej to bym się tak nie stroiła.
- Oj weź, wyglądasz mega.
- Serio?
- Tak no bo przecież jesteś moją dziewczyną
- Eheeemmm…..
- No to proszę bardzo, zapraszam do salonu.
I tak oto znalazłam się na imprezie siatkarzy, z dziewczyn byłam tylko ja i Iwona, żona Krzyśka. Mi to odpowiadało, bo od zawsze wychowywałam się raczej w gronie męskim. Tylko my nie piłyśmy, ale siatkarze mieli za 2 dni jechać na zgrupowanie i mieli właśnie te 2 dni wolne, czyli mogli sobie pozwolić na takie zachowanie. Siedziałam właśnie i gadałam z Andrzejem, bardzo sympatyczny facet, serio. Poszłam po sok i kiedy wróciłam na moim miejscu siedział Karol,  zobaczywszy mnie uśmiechną się i powiedział:
- Właśnie Moni, idziemy. – i pociągną mnie za sobą na środek salonu i zaczęliśmy tańczyć, znaczy ja tańczyłam a on, no właśnie…. Nie wiem co on robił bo tańcem to chyba tego nazwać nie można. Kiedy tylko piosenka się skończyła to uciekłam od niego i poszłam do Andrzeja, wtedy wkroczył Igła i krzyną do Karola „ona już zajęta, nie próbuj nawet”, usłyszawszy to niezbyt się zmartwił, bo taka ilość alkoholu jaką się uraczył spokojnie go pocieszała cały czas. Impreza trwała w najlepsze dopóki nie nastała godzina 2:30 i razem z Iwoną powiedziałyśmy, że się zbieramy. Widziałam niezłe oburzenie  oczach niektórych, no bo w końcu to ich ostatnia impreza przed LŚ. Iwona Zabrała Krzyśka i pojechała na drugi koniec Rzeszowa, mi przypadł do odwiezienia: Pit, Fabian i Niko. Pożegnałam się ładnie ze wszystkimi i miałam już wychodzić, gdy przyszedł do mnie Karol i szepną mi do ucha coś w stylu „ Zawsze możesz mieć mnie, a nie Dawida” nie do końca to zrozumiałam, bo pierwsze co poczułam to był wyziew jego powietrza po dużym spożyciu alkoholu. Wzruszyłam tylko ramieniem bo nie przejęłam się tym za bardzo, wyszłam z mieszkania Dawida i poszłam w stronę mojego samochodu, otworzyłam drzwi pilotem i wtedy zaczął się wyścig, który z panów usiądzie z przodu, ostatecznie był to Fabian, był najbardziej zalany i jak sam stwierdził „ I tak postawię na swoim i to ja będę tu siedzieć” mi w sumie było to obojętne i tak właśnie zaczęłam rozwozić siatkarzy do domów. Pit stwierdził, że ma najdalej więc pokierował mnie do niego pod blok. Wysiadłam by się, z nim pożegnać i dałam mu całusa w policzek, on tak samo i się rozstaliśmy, powiedział mi tylko jeszcze, że będzie mu niezmiennie miło kiedy zobaczy mnie na trybunach najlepiej na wszystkich meczach. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i weszłam s powrotem do samochodu. Niko poprowadził mnie do siebie pod blok i tak jako jak to uczyniłam z Pitem pożegnałam się z nim casusem w polik. Tak więc został mi tylko Fabian i jego przepiękne oczy do transportu, nagle spojrzał na mnie i przeszedł mnie straszny dreszcz.
- Jesteś bardzo zła, że musisz mnie odwozić w takim stanie?
- Już nie przesadzajmy, widziałam już naprawdę nie jedno, nie jest, aż tak źle.
- Ale i tak będziesz musiała mnie wtargać na 3 piętro
- Może sobie jakoś poradzę…
- No chyba, że ty mieszkasz na parterze i wolisz abym spał u ciebie.
Gdy mówił a raczej mamrotał, cały czas pokazywał ręką gdzie mam skręcać i chyba coś mu się pomyliło, bo albo mi się źle wydawało, że jechałam ta samą ulicą tylko w drugą stronę, no ale zobaczymy co z tego wyjdzie w ciągu najbliższych minut.
- Mieszkam na 2 piętrze, ale mam tylko jedno łóżko. - stwierdziłam
- Dla mnie to nie kłopot – uśmiechną się, za co dostał ode mnie pięścią po barku i od razu zawył – ej nie w szczepionkę. – no teraz to oboje wybuchłyśmy śmiechem. Po jeszcze ok 3 min. jechania, wg mnie to było kręcenie się w kółko po ulicy. Fabian stwierdził:
- Toooo tuuutajjj – odpowiedział mi szybko
- Siedzę 10 cm od ciebie NIE MUSISZ SIĘ DRZEĆ – krzyknęłam mu, co poskutkowało bo kiwnął na mnie ręką i powiedział, że nie da rady iść. Wyszłam z samochodu, on stał oparty o samochód, zamknęła go i wzięłam Fabiana pod rękę, nie był aż tak bardzo zalany, bo stał normalnie po ziemi, wyciągnęłam z jego kieszeni klucze i po kolei każdym próbowałam otworzyć drzwi, oczywiście z moim szczęściem pasował dopiero ten ostatni, tak wiec wprowadzałam go do domu i podparłam nim ścianę. Wtedy złapał mnie za rękę i nasze twarze były kilka centymetrów od siebie, zobaczyłam ten wzrok i nie mogłam się opanować, żeby………………….dać mu causa w policzek i wyjść, ale on zaprotestował i kiedy już nacisnęłam klamkę, pocałował mnie w usta i zaprowadził do sypialni, protestowałam ale on nic sobie z tego nie robił. Kiedy tylko opadł na łózko, zasnął hahahah po prostu zasnął, niewiele myśląc chciałam wyjść z mieszkania ale ogarnęłam, że musiałabym go budzić żeby zamknął dom na klucz, wzięłam kartkę z drukarki, która stała na biurku obok kompa i napisałam na niej „ JAK TYLKO WSTANIESZ ZADZWOŃDO MNIE BO NIE WYJDZIESZ Z DOMU” dopisałam jeszcze mój numer i postawiłam ją na szafce obok łóżka. Wyszłam, zamknęłam drzwi z zewnątrz i pojechałam do siebie. Tam czekała mnie już godzina 3:05 niewiele myśląc, rzuciłam się na swoje wyrko i zasnęłam. Następny dzień miał być dniem mojego wyjazdu, obudziłam się przed 10 pomyślałam tylko „aha jak zawsze, o 10 miałam już wyjeżdżać” szybko wzięłam prysznic i zjadłam kanapki, resztę jedzenia spakowałam i postawiłam na stole, żeby nie zapomnieć wstąpić jeszcze do Dawida i zostawić to u niego. Zaniosłam dwie walizki do samochodu wróciłam zabrać jeszcze torebkę i lapka, zostawiłam jeden klucz miłej, starszej pani by 2 razy na tydzień podlewała moje kwiatki. Pożegnałam się z nią i wyszłam. Cieszyłam się, że zrobię w domu wszystkim niespodziankę. Podeszłam do bloku Dawida i jak zawsze otworzyłam drzwi bez pukania i jak zwykle były one otwarte, weszłam do kuchni i zostawiłam jedzenie na stole, weszłam do jego sypialni i zobaczyłam jak Wronka smacznie śpi, nagle zza pleców wyłonił się Karol i nawet nie powiedział cześć tylko z marszu zaczął przepraszać mnie za wczoraj, oczywiście powiedziałam mu, że nawet mnie to nie ruszyło ani nic takiego, więc jest jak najbardziej spoko. W tym momencie z łazienki wyłonił się Dawid, kiedy tylko go zobaczyłam przytuliłam go z całych sił i życzyłam mu samych dobrych i wygranych meczów. Pogadaliśmy jeszcze jakieś 10 min i pożegnałam się z nimi, matko oni są naprawdę spoko, zawsze jak oglądałam ich w tv to myślałam, ze są tacy nooo „ą i ę” a tu proszę znali mnie nie całe 2 dni a tak się z nimi już zaprzyjaźniłam. Wsiadłam do samochodu i pojechałam jeszcze zatankować, płacąc na stacji zobaczyłam, że mam jakieś klucze w torebce. Olśniło mnie wtedy, OMG na śmierć zapomniałam o Fabinaie, ale skoro nie dzwonił to chyba jeszcze nie wstał, czym prędzej wyszłam ze stacji i popędziłam do jego mieszkania. Stanęłam przed drzwiami i delikatnie przekręciłam klucz, weszłam głębiej i zastałam Fabiana w takiej samej sytuacji jak w nocy…czyli spał jak małe dziecko, nie chciałam go budzić ale musiałam, obeszłam łózko dookoła i otworzyłam balkon, odsłoniłam tez rolety i słońce zrobiło to za mnie, mianowicie chyba promienie zaczęły go łaskotać po twarzy bo robił dziwne grymasy, które w jakiś sposób mi się podobały i to mnie nie niepokoiło. Otworzył oczy i zobaczył jak przyglądam mu się z końca pokoju, wstał i zapytał mnie…


__________________________
ooo jest i 3, mam nadzieję, że się podoba i zapraszam do komentowania,
bardzo cieszy mie fakt iż rozbiliśmy wczoraj Iran, chociaż było blisko… tego czego byśmy bardzo  nie chcieli. Pozdrawiam i do następnego 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Two

Otworzyłam drzwi nie patrząc uprzednio w wizjer i nie powiem, zaskoczyło mnie to, nawet bardzo. Mianowicie w drzwiach zobaczyłam kuriera z kwiatami. Pomyślałam CO?!
- Dzień dobry, czy pani Monika Hoffman?
- Tak… - odpowiedziałam z pytającym wyrazem twarzy
- Proszę – podął mi bukiet różowych róż – i tutaj podpisać
- Ale zaraz, od kogo to?
- A tego to już nie wiem, a nawet jakbym wiedział nie mógłbym powiedzieć – uśmiechnął się i odszedł
No kurde o co chodzi pomyślałam. Weszłam do kuchni i ogarnęłam się, że nie mam żadnego wazonu ani nic, więc czekała mnie jeszcze wyprawa do sklepu. Nałożyłam buty i wyszłam z mieszkania. Wsiadłam do Superb’a i pojechałam do galerii. Postanowiłam że do końca sierpnia nic nie kupię z rzeczy takich ubraniowych i kosmetycznych bo zadałam sobie sprawę z tego, że za dużo pieniędzy wydaję na takie pierdoły. Weszłam do leroy merlin i znalazłam taki wazon, może nie był jakiś za piękny czy coś ale dość nowoczesny i prosty, spodobał mi się i postawiłam właśnie na niego. Żeby mnie nie kusiły żadne sklepy, postanowiłam iść tylko po coś do jedzenia i zakończyć zakupy na dziś. Wróciwszy do domu wyparzyłam wazon i nalałam do niego wody i 2 kieliszki wódki, by kwiaty dłużej postały i były świeższe. Jednak nadal jedno siedziało mi w głowie „ kto mógł wysłać mi te kwiaty??”. Dałam sobie spokój, włączyłam lapka, weszłam na fejsa, skype i gg ale nikogo ciekawego do rozmowy nie było, dlatego też włączyłam sobie grę, mianowicie Need For Speed’a  Most Wonted (to starsze, moim zdaniem było najlepszą częścią tej gry). Potrafiłam w to grać godzinami i tak tez było tym razem. Kiedy zaczynałam grać była chyba 16:30 a skończyłam ok po 18, kiedy już Dawid przyszedł do mnie, żeby pojeździć na rolkach, na serio kiedy siadałam przed taką grą, odpadałam totalnie przy takim czymś. Poszłam na balkon zobaczyć jak z temperaturą i było nadal gorącooo. W tym czasie Dawid wszedł do kuchni i od razu zaczął przesłuchanie:
- Od kogo te kwiaty?
-Sama bym chciała wiedzieć
- Ale jak to?
- No tak, kurierem dostałam
- Dziwne, bardzo dziwne – podrapał się po brodzie jak arystokrata – eeeeee a czy ty już się uraczyłaś przed tymi rolkami? – wskazał na otwartą wódkę
- No wiesz, pierwszy raz dostałam kwiaty, więc musiałam sobie jakoś wiesz… otrząsnąć się po tym – powiedziałam ze śmiechem
Posiedzieliśmy jeszcze z poł godziny i wyszliśmy wreszcie na te rolki. Jeździło się naprawdę spoko, bardzo spoko, jednak nie zapomniałam jak się jeździ, zrobiliśmy chyba z 7km i nie czułam takiego zmęczenia jak zazwyczaj, nie wiem czym to było spowodowane, Dawid twierdził, że towarzystwem.  Ja jednak nie miałam za bardzo zdania na ten temat, fakt kiedyś jeździłam z kolegami, którzy ledwo co jeździli, czyli zawsze musiałam ich zbierać z asfaltu albo czekać na nich. Suma summarum kiedy byliśmy już u mnie pod blokiem zobaczyłam Niko, był bardzo zdziwiony że Dawid potrafi jeździć na czymś takim. Okazało się, że mieszka 4 bloki dalej ode mnie. Pogadaliśmy chwilę i rozeszliśmy się bo chłopaki maja jutr rano trening a było już dość późno. Dawid wsiadł do samochodu uprzedni zdejmując jak sam nazwał to „ustrojstwo” z nóg i odjechał do siebie. Weszłam do mieszkania i najzwyczajniej w świecie opadłam z sił, szybki prysznic trochę odmóżdżenia w postaci jakiejś durnej komedii w tv i zasnęłam jak małe dziecko. Następnego dnia zdecydowałam, że wracam do Lublina, nie na stałe tylko na jakiś miesiąc czy jakoś tak, bo zakończyła drugi rok studiów i zdałam sobie sprawę, że bardzo mało odwiedzałam rodzinę przez ten czas. Wstałam ogarnęłam się i zjadłam śniadanie, napisałam Dawidowi sms „musimy się spotkać” na co szybko ostałam odpowiedz „ coś się stało? Wbijaj na hale, skończymy trening i możemy gdzieś iść” odpisałam tylko „ok, za ile kończysz trening?” odpisał „ jeszcze nie zacząłem, czyli za jakieś 2,5h, ale wbijaj już teraz nawet” na co ja odparłam „ no jakoś przyjdę, jak coś będę pisać” i już nie dostałam odpowiedzi, czyli pewnie zaczął się trening. Do naszego potkania maiłam 2 godz, wyciągnęłam walizki z garderoby i zaczęłam się pakować, w sumie stęskniłam się za domem, za rodzicami, Zuzą, domowymi obiadami i wgl. Takie spontaniczne decyzje są najlepsze, bo gdybym myślała nad tym dłużej, zapewne nic by z tego nie wyszło. Spakowałam już jedną walizkę i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu bo zdecydowanie wolałam jeździć niż chodzić, dlatego już po 10 min byłam pod halą. Weszłam i skierowałam się  w stronę Sali, kiedy wchodziłam Dawid mnie zauważył i machnął do mnie, oczywiście nie obyło się bez dziwnych spojrzeń na mnie, bo przecież teoretycznie byłam „dziewczyną Dawida” siadłam na trybunach i patrzyłam na nich, fascynujące to było nawet. Siatkarze naprawdę są spoko, nawet Fabian się do mnie uśmiechnął, co wywołało na mojej twarzy wielkiego banana. Przyszłam w  dobrym momencie, chłopaki pograli jeszcze z 5 min i wyszli do szatni ja oczywiście za nimi, poczekałam i zobaczyłam jak siatkarze opuszczają szatnie, oczywiście Dawid potrafił przebierać się z 20 min. Chłopaki na serio chyba mu uwierzyli że jestem jego dziewczyną, bo kiedy stałam przy drzwiach Olieg powiedział do mnie „ Odpowiedz mi na jedno pytanie, gdzie on Cię znalazł”  wtedy mnie zamurowało, no nie wiedziałam co powiedzieć kompletnie, nic, zeroo. Moim wybawcą okazał się być Dawid bo dopiero teraz wyszedł z szatni i zobaczył mój wzrok i chyba już wiedział co się szykuje. Walną pięścią Alka w ramie lekko i uciął krótko „ Proszę mi nie podrywać panny, pnie Achrem”. W tym momencie otworzył drzwi i wyszliśmy a hali, pomyślałam tylko „ufffff jaki fart”.
- To o czym chciałaś pogadać?
- No bo wpadłam na tak genialny plan, ze jadę na miesiąc do domu
- To nie jedziesz ze mną do Spały, już niedługo liga światowa?
- Nic mi nie mówiłeś że mam z tobą jechać a poza tym to już zdecydowałam, bo już nawet spakowałam jedną walizkę i jadę do domu, spotkamy się na memoriale w Krakowie.
- Co? Dopiero tam?
- No jakoś tak wyszło, nie mam biletów na żaden mecz…
-Weź się ogarnij
- No ale co?
- No przecież wiesz, że dla nas siatkarzy to nic, załatwić bilet – przewrócił oczami
- Dawid, może przyjadę na jakiś, ale wiesz od 2 miechów nie byłam w domu, tęsknię za nimi, ale spokojnie, wjeżdżam dopiero jutro rano, także dziś coś rozkminimy sobie – powiedziałam z uśmiechem na ustach
- Idziemy do klubu, jako, ze zostawiasz mnie jutro rano, jesteś dziś kierowcą
- Okejkiii, no ale patrz ty za 2 dni jedziesz na zgrupowanie, to i tak bym pojechała do domu, bo co bym miała tu sama robić, to tylko jeden dzień beze mnie tutaj, potem masz chłopaków i taka sytuacja…
- No ale zawsze lepiej mieć ciebie – przytulił się do mnie, wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć, zawsze stanie w mojej obronie i wgl
Wsiedliśmy do swoich samochodów i odjechaliśmy uprzednio umawiając się, że przyjadę po niego ok 20:40. Wracając do domu zahaczyłam na chwile do Smyka, bo chciałam cos kupić Zuzie i znalazłam coś co strasznie mnie poruszyło, zawsze chciałam mieć takiego misiaczka. Zawsze o takim marzyłam i nigdy nie dostałam, WHY? Szybki powrót do domu i znowu pakowanie, nawet nie zauważyłam, że jestem głodna, zrobiłam sobie kanapki a resztę jedzenia postanowiłam zawieść wieczorem Dawidowi bo nie chciałam zostawiać pełnej lodówki. Miałam już większość, rzeczy spakowane zostawiłam sobie  tylko na dziś zestaw i na jutr na drogę dres. Spakowana, usiadłam zmęczona na kanapie i spojrzałam na zegarek, była 18, poszłam się umyć, zajęło mi to 30 min, wyszłam z łazienki i moim jednym problemem teraz były buty. Czy zawsze to samo, nigdy nie mogłam się zdecydować  jakie założyć, wahałam się między litami a klasycznymi szpilkami. Pomalowana dość nie codziennie i ubrana w koronkową sukienkę, byłam gotowa do wyjścia, ostatecznie postawiłam na szpilki, paznokci nie musiałam robić, bo na szczęście zrobiłam sobie żele i było to bardzo wygodne na wakacje. Wyszłam z domu i w 10 min dojechałam do mieszkania Dawida, nie miałam w zwyczaju dzwonić dzwonnikiem, więc porostu weszłam, krzyknęłam tylko  „ To ja, już jestem”. W odpowiedzi dostałam „ Chodź do salonu”. Poszłam jak mi nakazano, patrzę a tu na kanapie siedzi…



________________________________
Buuum, jak się cieszę z wczorajszego meczu, no genialnie polska rozwaliła Serbię, kocham <3
Czytasz – Komentujesz – Motywujesz
I znowu ten fatalny rok szkolny, jak ja tego nie nawiedzę, no po prostu bieda z nędzą!!!



poniedziałek, 25 sierpnia 2014

One




O nie, znowu?! Czy ja zawsze muszę mieć takiego pecha? Najwidoczniej TAK. Kiedy już się ogarnęłam, zobaczyłam, że biegnie do mnie Dawid z ich trenerem. Gdy byli już koło mnie Dawid krzyknął: - Matko, Moni nic Ci nie jest?
-Nie, ale czy już dla ciebie tak mało znaczę, że mnie piłką chcesz wykończyć? – powiedziałam z sarkazmem
- No wiesz rybciu… już dawno chciałem Ci to powiedzieć, że, ten, tego, no…
-CO?!?!?!- wybuchnęłam na całą salę
-Nic już- powiedział i odszedł
No głupi człowiek, bardzo głupi, ale co mogłam zrobić, to tylko mój brat, przecież mu to wybaczę, wybaczyłam mu jak kiedyś, kiedy jeszcze byliśmy mali, postrzelił mnie kulką z pistoletu na kulki, prosto w szczepionkę…, bo jak się potem okazało chciał zobaczyć czy boli!
Przez całe nasze życie wybaczyłam mu wszystko to i teraz mu to wybaczę. Takie życie rodzeństwa.
Na treningu bardzo mi się podobało, choć byłam już tu kilka razy nie zdawałam sobie z tego sprawy jakie mu mogą dziać się śmieszne rzeczy :D Trening potrwał jeszcze jakieś 30 min. Kiedy wychodzili z sali, ja tez postanowiłam już iść, poczekałam kilka minut i Dawid razem z Niko i Igłą wyszli z szatni. Oczywiście już na treningu pojawiły się jakieś teksty o mnie i Dawidzie, ale zignorowałam to, no bo co zrobisz, nic nie zrobisz.
- No Dawid nie wiedziałem, że ta oto (wskazał na mnie) dziewoja zwróciła uwagę na ciebie – powiedział ze śmiechem na ustach.
- Ha no i widzisz, takie życie – ja postanowiłam się nie wtrącać do rozmowy jak na razie, czekałam na ich ruch
- Ale mógłbyś nas przedstawić, może Niko Ci jej nie zabierze hehe – dowalił Igła
- A właśnie gdzie moje maniery… too jest Monika
-Monika – i podłam rękę każdemu z nich
Dawid mogę cię prosić na chwilę? Wzięłam go za rękę i pociągnęłam z 5m dalej.
-Czemu im nie powiedziałeś, że jestem twoją siostra?
- Hmmm w sumie to nie wiem, ale czekajjj – w jego oczach pojawił się dziwny blask, który do tej pory widziałam tylko i wyłącznie jak wpadał na jakiś albo głupi albo genialny pomysł.
- Co znowu?
- Wkręcimy ich… powiemy, że jesteś moją dziewczyną
-  No chyba mówiąc krótko… pojebalo cię chłopcze!
- No weź, cały czas robimy sobie jakieś żarty czy coś, więc spoko.
- W takim razie, jak mam się zachowywać geniuszu?
- No nie wiem, coś mi się tam wciśnie jakiś kit a potem się będzie prostować.
- Jak chcesz…. – nie byłam do końca zadowolona z tego pomysłu, wiedziałam, że nic dobrego z tego nie wyniknie w najbliższym czasie Wróciliśmy do chłopaków i zaczęliśmy rozmawiać na szczęście rozeszliśmy się szybko bo trener jeszcze zawołał jeszcze Krzyśka, czyli można uznać, że przesłuchanie skończone. Szybko wyszliśmy z budynku i poszliśmy do samochodu, Niko swojego a ja do Dawidowego, bo moja Skoda została pod blokiem. Całą drogę do domu nic nie mówiłam, byłam zła na Dawida, w sumie nie wiem do końca dlaczego bo przecież on chciał tylko nabrać chłopaków, ale jednak było to dla mnie trochę dziwne. Pewnie bym tak siedziała zamyślona gdyby nie to że Dawid włączył moją ukochaną piosenkę, zawsze przy niej zapominałam o całym Bożym świecie. W ogóle uwielbiam Piha, on ma coś w sobie, coś takiego, nie umiem tego opisać, takie coś, nie wiem czy siedzi to w mojej głowie czy w jego głosie, bo mówiąc krótko ma cos w sobie i tyle w temacie. Poleciało jeszcze kilka piosenek i znaleźliśmy się pod mim blokiem, weszliśmy i wtedy Dawid zaczął mnie przepraszać, za to co stało się na sali, kiedy uspokoiłam go że wszystko ok, zobaczył że jak byłam ostatnio w domu to przywiozłam jego i moje rolki, i wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby pojeździć, problem był jedynie z czasem, bo była teraz 13 i było dość gorąco a trening wieczorny mieli od 16 do 18 stwierdziliśmy więc, że kiedy wróci z treningu wieczorkiem idziemy na rolki jak za dawnych lat. Zrobiłam obiad w sumie to odgrzałam, bo wczoraj gotowałam spaghetti, ugotowałam makaron i wcinaliśmy. Kiedy Dawid wyszedł poszłam go odprowadzić pod blok. Kiedy wracałam byłam bardzo zamyślona w związku z tymi rolakami, przez głowę przechodziły mi różne myśli m.in. gdzie pojedziemy?/ Daleko?/ Czy wgl dam radę?. Weszłam do domu, zamknęłam drzwi, nie zdążyłam dać kroku, a już ktoś dzwoniło do drzwi, otworzyłam i bardzo mnie to zdziwiło…

_______________________________________________
taka sytuacja, zapraszam do komentowania i poprawiania moich błędów
proszę o wskazówki :D , mam nadzieję, że będzie się przyjemnie czytało :D

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Prolog

Prolog

Mam na imię Monika. Mam 20 lat i od roku mieszkam w Rzeszowie. Pochodzę z Lublina, ale od razu po zdaniu matury przeprowadziłam się do Rzeszowa. Kiedy miałam 17 lat dowiedziałam się, że będę miała siostrę….   Nie byłam za bardzo zadowolona, od zawsze byłam córeczką tatusia, jego oczkiem w głowie. Byłam załamana i to strasznie załamana, na szczęście nic się nie zmieniło, a ja nie wyobrażam sobie teraz życia bez Zuzy. Zawsze byłam postrzegana przez pryzmat mojego ojca, który był bardzo, ale to bardzo wpływowym człowiekiem, dlatego postanowiłam, że się przeprowadzę i to była genialna decyzja. Za to, że zdałam maturę najlepiej w szkole, rodzice kupili mi mieszkanie w nowo postawionym bloku, więc było nowoczesne i bardzo w moim stylu.  Mieszkam już tu rok i jest megaaa, 2 lata studiowania mam już za sobą obyło się bez „kompanii wrześniowej”. Na uczelni poznałam bardzo fajnych ludzi, poza tym w Rzeszowie mieszkał mój brat cioteczny. Kiedy mieszkał jeszcze pod Lublinem widywaliśmy się co tydzień a w wakacje mieszkaliśmy po 2 tygodnie u siebie nawzajem. Byliśmy bardzo ale to bardzo zżyci ze sobą.  Niestety kiedy mieszkaliśmy bliżej siebie bardzo trudno nam się było spotkać i normalnie pogadać, taki paradoks totalny.
Na szczęście po dobrze zdanej sesji już na początku czerwca postanowiłam ze musimy pouzupełniać braki dotyczące naszej więzi rodzinnej. Każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem. Kiedyś Dawid wpadł na genialny pomysł bym poszła to niego na trening,  nie byłam zachwycona tym pomysłem ale co mogłam zrobić gdy prawie 2metrowy facet bierze mnie „pod pachę” i ciągnie do Podpromia. Bałam się, że wszystko wróci, moja przygoda z siatkówką i cała reszta niezbyt udanej kariery sportowej, ale trzeba było jako żyć dalej. Gdy weszliśmy na halę, nikogo nie było, byliśmy pierwsi, może o i lepiej bo nie wiem jak zareagowali by inni gdyby zobaczyli naszą szarpaninę. Przy drzwiach przywitał nas miły pan, Dawid powiedział żebym poszła na salę i siadła gdzieś na trybunach. Zrobiłam jak kazał, już kilka razy tu byłam ale za każdym razem czuję się jakbym była tu pierwszy raz. Tym razem siadłam najwyżej jak się tylko dało, nic się nie działo więc wyjęłam z torebki telefon wielkości tableta (tak, też prezent od rodziców) i włączyłam fejsa, jak przystało na człowieka w XXIw. Kiedy odpisałam na 2 widomości i polajkowałam zdjęcia znajomym, na salę zaczęli schodzić się siatkarze, jak tu bywałam kiedyś nie zauważyłam jakie z nich dupeczki :D. Dawid wszedł na salę i od razy zaczął szukać mnie wzrokiem, kiedy już znalazł machną mi ręką i odszedł do trenera, który coś tam do nich mówił. Zaczęli rozgrzewkę i dopiero wtedy zobaczyłam ich porządne kaloryfery i mega piękne twarze które mówiły „ to dla was polscy kibice”.
Patrzyłam na nich i zadawałam sobie jedno pytanie „dlaczego ja posłuchałam innych i nie dążyłam do zwycięstwa” Zapomniałam o mojej przeszłości kiedy tylko wyjechałam z Lublina i zaczęłam żyć na nowo. Siedziałam tak na tej sali i tak się zamyśliłam, że zapomniałam o całym świecie, kiedy nagle poczułam dziwne uderzenie z prawej strony twarzy, nie było to zbyt fajne! Gdy tylko podniosłam wzrok zobaczyłam jak biegnie do mnie Dawid z…..

_______________________________
Hej, to mój pierwszy blog i pierwszy wpis, więc bądźcie wyrozumiali
Życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania i odwiedzenia mojego bloga na bierząco :D

czytasz?